Jesteś tutaj
Start > Niezwykłe miejsca > Norylsk – za kołem podbiegunowym

Norylsk – za kołem podbiegunowym

za kołem podbiegunowym

Zastanawialiście się, czy w tym roku dane nam będzie wypatrywać pierwszej gwiazdki poprzez wirujące na niebie płatki śniegu? Na razie się na to nie zanosi, ale mamy dla Was rozwiązanie zastępcze – jeśli marzycie o śnieżnych Świętach, wybierzcie się za koło podbiegunowe. Choćby z nami.

Życie za kołem podbiegunowym nie należy do najłatwiejszych – przynajmniej z naszego, środkowoeuropejskiego punktu widzenia (i siedzenia). Mimo tego, za kołem podbiegunowym na północnej półkuli Ziemi mieszka całkiem spora liczba ludzi, a kilkadziesiąt miast może poszczycić się ludnością przekraczającą 30 tysięcy osób. Odwiedzimy kilka z nich, dziś pora na Norylsk.

za kołem podbiegunowym

Za jakim kołem?

Koło podbiegunowe to nic innego, jak równoleżnik – szerokość geograficzna wynosząca dokładnie 66°33’39″N na półkuli północnej i 66°33’39″S na południowej. Państwa, których terytoria znajdują się za kołem podbiegunowym północnym to Rosja, Norwegia, Szwecja, Dania (cała Grenlandia należy do tego państwa), Finlandia, Islandia (jedna islandzka wyspa położona jest za równoleżnikiem 66°N), Kanada i Stany Zjednoczone (słynna Alaska). Nietrudno zauważyć, że największym obszarem położonym za kołem podbiegunowym są terytoria rosyjskie – stanowią one 14% powierzchni całego kraju, czyli 2,4 miliona km².

Nic więc dziwnego, że spora grupa największych podbiegunowych miast to miasta Federacji Rosyjskiej – Norylsk, Kirovsk, Kandalaksha, Monchegorsk, Severomorsk, Apatity, Workuta, Murmańsk. Warto zauważyć, że największe miasto Ameryki Północnej za kołem podbiegunowym, na Alasce, liczy jedynie 4 tysiące mieszkańców.

za kołem podbiegunowym

Życie za kołem podbiegunowym

Czyli w miejscu, w którym przez dwa miesiące w roku panuje noc polarna, a temperatury spadają do 55º Celsjusza poniżej zera. Najbardziej wysunięte na północ rosyjskie miasto, Norylsk, nie bez powodu zostało okrzyknięte najbardziej ponurym i przygnębiającymi miejscem na świecie. Powstały jako jeden z obozów Gułagu w 1935 roku Norylsk do dziś jest miastem zamkniętym dla obcokrajowców. Jego przemysł opiera się na wydobyciu i przetwórstwie miedzi, niklu i węgla, co niestety, niekorzystnie wpływa na jego atmosferę – Norylsk należy do najbardziej zanieczyszczonych miast na świecie, a jego mieszkańcy żyją średnio o niemal 10 lat krócej od przeciętnego obywatela Federacji.

Jednak nie tylko wyniszczająca praca wpływa na życie tutejszych mieszkańców – a jest ich ponad 170 tysięcy – muszą także zmagać się z surowym klimatem panującym za kołem podbiegunowym. Brak światła słonecznego przez tak długi okres w roku powoduje konieczność dodatkowego naświetlania specjalnymi lampami dzieci – inaczej nie rozwijałyby się prawidłowo. Na ulicach miasta można natknąć się na puste samochody pozostawione z pracującymi silnikami – ich odpalenie w takiej temperaturze trwałoby tak długo, że mieszkańcy Norylska wolą zostawić odpalony samochód na jakiś czas. Mieszkania muszą być bez przerwy ogrzewane przez 11 miesięcy w roku, przy czym ogrzewania nie można ani na moment wyłączyć, ponieważ woda natychmiast zamarznie (im cieplejsza, tym szybciej) i rozsadzi rury grzewcze.

za kołem podbiegunowym

Izolacja

Norylsk leży na pustkowiu. Wokół niego nie ma żadnego innego miasta, więc musi być całkowicie samowystarczalny. W razie jakiejś katastrofy nikt nie nadejdzie z szybką pomocą – do Norylska nie prowadzi żadna droga, ani linia kolejowa. Można się z niego wydostać jedynie na statku (i to wyłącznie „latem”) albo samolotem. Ocieplający się klimat, wbrew pozorom, nie wpływa pozytywnie na tutejszą rzeczywistość. Niespotykane od lat temperatury – 32º C latem w cieniu po raz pierwszy od 1975 roku – roztapiają wieczną zmarzlinę, na której zbudowano Norylsk, więc wszystko zaczyna się zapadać.

Życie za kołem podbiegunowym jest tu szczególnie przygnębiające, więc nic dziwnego, że mieszkańcy miasta o wiele częściej cierpią na różnego rodzaju depresje. Tego samego doświadczyła fotografka, Elena Czernyszowa, autorka projektu Days of Night, Nights of Day, która wyjechała do Norylska blisko na rok, by sfotografować tamtejszą rzeczywistość. Po powrocie opowiadała o tym, jak człowiek reaguje na niekończącą się noc – tutejsi mówią, że jeśli przyjezdny przeżyje dwa miesiące bez słońca, może spokojnie zamieszkać w Norylsku – zdał pierwszy, najważniejszy test. Organizm zapada w swego rodzaju letarg, człowiek wciąż odczuwa zmęczenie, po jakimś czasie dołącza do nie go strach – a co, jeśli słońce już nigdy nie wzejdzie? Nagradzany fotoreportaż Eleny Czernyszowej można zobaczyć na jej blogu.

Wszystkie zdjęcia wykorzystane w artykule pochodzą ze strony weirdrussia.com.

Dodaj komentarz

Top